Ikony Postępu 5

Na Postępu 5 wybór jest ogromny i dla niektórych jest to problem. Rozumiemy to! Wybraliśmy więc po jednym daniu z każdej knajpy, od którego warto zacząć odkrywanie menu.

S.HOUSE

S.House to miejsce, w którym oprócz dobrych rzeczy do picia i nie tylko, skosztujecie autentycznych dań kuchni turkmeńskiej.

Somsa i fitchi to absolutne klasyki streetfoodu w Azji Centralnej. Mamy tu do czynienia z pieczonymi plackami z kruchego ciasta, z mielonym mięsem w środku. Obie pozycje przychodzą mega gorące, więc radzimy chwilę odczekać. Jemy je palcami, maczając ciasto w wypływającym wywarze.

A teraz uwaga: każdy z tych placków kupicie za dychę, a dwoma najecie się do syta.


Yatta Ramen

Niektórzy bywają w Mordorze tylko po to, żeby zjeść właśnie w tej ramenowni. Spicy miso to pozycja od której radzimy zacząć odkrywanie ich menu.

Spodziewajcie się lekkiej ostrości. W misce zastaniecie gruby, pszenny makaron, kremowy bulion z dodatkiem past miso, olej chilli z pieprzem nepalskim i kurkumą. Do tego szarpana wieprzowina, menma, kiełki fasoli mung, szczypior… No po prostu cudo!

Po obowiązkowym wymieszaniu, całość wchodzi naprawdę gładko.


Ahaan Street

Autentyczny tajski street food, który jest SERIO autentyczny? Proszę bardzo!

W Ahaan Street spróbujecie klasyków tajskiej ulicy („ahaan” to po tajsku „jedzenie”). Polecamy chrupiący boczek serwowany w Raat khao z ryżem jaśminowym i musztardowcem. Mięso jest miękkie w środku i chrupiące na zewnątrz. Czego chcieć więcej? Spodziewajcie się połączenia słodyczy z ostrością.

PRO TIP: dajcie się też skusić na deser, czyli mango pudding z prażoną fasolką mung. Warto.


Roger That Foods

Próbowaliście kiedyś szarpanej wieprzowiny z wędzarki opalanej drewnem?

Zapraszamy do Roger That Foods, czyli rzemieślniczej burgerowni, w której dostaniecie na przykład burgera Szarpani. Mięso w tej kanapce jest aromatyczne, soczyste, dosłownie rozpływa się w ustach.

A sekret kryje się kawałek za lokalem, w smokerze autorstwa właścicieli restauracji.


Cozé Bistro

Cozé to jedyna śniadaniownia na Postępu 5, dlatego polecamy Wam wybrać się tam na poranny pokrzep.

Zjecie tam np. Eggs royale z prawdziwym norweskim łososiem. Jajo jest miękkie, a brioszka krucha – połączenie idealne.

Do tego oczywiście kawa z porządnego ekspresu i można zaczynać dzień.


Hanoi Street

Jeśli kuchnia wietnamska kojarzy Wam się głównie z chrupiącym kurczakiem i pho, to musicie odwiedzić Hanoi Street.

Spróbujecie tam m. in. potrawy Bún chả, czyli grillowanej wieprzowiny i makaronu ryżowego z ziołami. Danie jest mega popularne właśnie w stolicy Wietnamu i dostajemy je w dwóch częściach, które koniecznie trzeba ze sobą połączyć. Spodziewajcie się delikatnej słodkości połączonej ze świeżością kolendry.

Bún chả nie jest serwowana gorąca, ale to jest naprawdę konkret, którym najecie się na cały dzień.


Titto Yolo

Pizza neapolitańska już nikogo w Polsce nie zaskakuje. Chyba, że jest to pizza biała. W dodatku pikantna.

Tak tak, Bianca piccante z Titto Yolo zaskoczyła już wiele osób. Mozzarella fior di latte, salami asiago, polewa z miodu i papryki peperoncino – to połączenie, które ciężko sobie wyobrazić.

My natomiast nie wyobrażamy sobie, że nie spróbujecie tej właśnie pizzy.